Malowanie dużych formatów szpachlem i farbą olejną jest bardzo kosztowne. Podobno są takie specjalne masy artystyczne, ale na tak duże powierzchnie musiałabym mieć chyba 10 tubek..
Tak więc na podkład do tego obrazu poszło 5 litrów śmigu z Castoramy używanego do gładzi na ścianach….(pomysł Kuby z Dekory). Kładłam to szpachlem takim jak do ścian. Ale to nie robota, bo kładziesz i wszystko jest białe.
Czytaj więcej
Nic nie widzisz. A przecież trzeba tak kłaść, żeby fakturą zarysować szkic, kształt – tak, żeby układ faktury był docelowy. Nic nie widzisz a to szybko schnie, zastyga to i zostaje twarde, niezmienialne. Nie jak olej, w którym można szukać, szukać, odejść, wrócić i szukać na nowo….
Potem już nie używasz szpachli tylko pędzel. Gruby. Ale on cię nie słucha. Farba się nie rozprowadza tak, jak chcesz. W ogóle się nie rozprowadza. Nawet nie dostaje koloru jaki by się chciało. Żeby jako tako zrobić ciało, w sensie żeby nie miało faktury, ale było gładkie, najpierw przejechałam je papierem ściernym….
I wyszło co wyszło 🙂 Trochę Afryki, trochę malarstwa rzymskiego, trochę delfinarium i oceanarium (zobacz… płetwy i ogon :-P), tak więc sztuka współczesna jak najbardziej.
A sam obraz bardzo, bardzo ciężki… nad głową strach powiesić… Pomyślę komu dać na prezent 😛